noyb WIN: YouTube nakazał przestrzegać prawa dostępu użytkownika

This page has been translated automatically. Read the original or leave us a message if something is not right.
Data Subject Rights
 /  pt., 08/29/2025 - 07:00

noyb odniósł zwycięstwo nad YouTube, platformą wideo dostarczaną przez Google. Po pięciu i pół roku austriacki organ ochrony danych (DSB) wydał w końcu decyzję, w której stanął po stronie noyb - i nakazał YouTube zastosowanie się do wniosku skarżącego o dostęp zgodnie z art. 15 RODO. Do tej pory firma ukrywała dużą ilość danych, w tym informacje o celu przetwarzania, okresach przechowywania, odbiorcach danych i wykorzystywanych śledzących plikach cookie.

Youtube Header

Osiem skarg, żadna firma nie została w pełni uwzględniona. W styczniu 2019 r, noyb złożył osiem skarg przeciwko szeregowi dostawców usług transmisji strumieniowej, takich jak Amazon, Apple Music, Spotify, Netflix - i oczywiście YouTube. Wszystkie te firmy w taki czy inny sposób nie odpowiedziały odpowiednio na wnioski użytkowników o dostęp na mocy art. 15 RODO. Zgodnie z prawem dostępu, firmy są zobowiązane do dostarczenia użytkownikom kopii ich danych osobowych, a także dodatkowych informacji na temat przetwarzania, takich jak szczegóły dotyczące źródeł i odbiorców danych, celu przetwarzania danych i okresu ich przechowywania.

Martin Baumann, prawnik ds. ochrony danych w noyb: "To absurdalne, że wielomiliardowa firma technologiczna, taka jak Google, woli angażować się w długotrwałe postępowania sądowe niż udzielać użytkownikowi dostępu do jego danych osobowych. Mimo że organ stwierdził naruszenie po kilku latach, Google z powodzeniem opóźniał spełnienie żądania dostępu przez ponad pół dekady. Powoduje to nie tylko znaczne koszty dla finansowanych z darowizn organizacji pozarządowych, takich jak Noyb, ale także pozbawia osoby, których dane dotyczą, ich podstawowych praw"

Pięć i pół roku dla jasnej sprawy. Sprawa przeciwko YouTube (a tym samym przeciwko Google) była prosta i powinna być łatwa do rozstrzygnięcia. Firma dostarczyła tylko ułamek danych, które przetwarza na temat skarżącego i zataiła informacje o celu przetwarzania, okresach przechowywania, odbiorcach danych i wykorzystywanych śledzących plikach cookie. Mimo to austriacki organ ochrony danych (DSB) potrzebował pięciu i pół roku, aby w końcu wydać decyzję - i nakazać Google udzielenie skarżącemu pełnego dostępu do jego danych.

Wielokrotnie próbowano opóźnić procedurę. Zdając sobie sprawę z braków w egzekwowaniu prawa w Irlandii, Google (ostatecznie bezskutecznie) próbował argumentować, że irlandzki organ nadzorczy jest właściwy do rozpatrzenia tej sprawy. Już samo to znacznie przeciągnęło sprawę. Ponadto Google twierdził, że wniosek skarżącego o dostęp nie był wystarczająco precyzyjny, mimo że wyraźnie wymienił dane, które chciał otrzymać, a nie ma takiego obowiązku, aby sprecyzować wniosek o dostęp.

Martin Baumann, prawnik zajmujący się ochroną danych w noyb: "Złożenie wniosku o dostęp powinno umożliwić osobom, których dane dotyczą, skorzystanie z innych praw, takich jak prawo do usunięcia lub sprostowania danych, poprzez dostarczenie im informacji umożliwiających ocenę zgodności z prawem przetwarzania danych. Jeśli uzyskanie dostępu trwa dłużej niż 5 lat, skorzystanie z innych praw osoby, której dane dotyczą, staje się niemożliwe"

Na wnioski o dostęp należy udzielić pełnej odpowiedzi. Decyzja ta ma również wpływ na użytkowników innych platform. W swojej decyzji DSB po raz kolejny wyjaśnił, że firmy muszą odpowiadać na wnioski o dostęp w pełnej i łatwo dostępnej formie. Google niezgodnie z prawem odesłał skarżącego do kilku narzędzi online w celu pobrania jego danych, a także do polityki prywatności YouTube, która oczywiście nie zawiera spersonalizowanych informacji o przetwarzanych danych na jego temat. Google ma teraz cztery tygodnie na zastosowanie się do decyzji, ale ma również możliwość odwołania się od niej - i dalszego przedłużenia zgodnej z prawem odpowiedzi na wniosek o dostęp osoby, której dane dotyczą.

Martin Baumann, prawnik ds. ochrony danych w noyb: "Administratorzy danych nie powinni podążać za przykładem Google, jeśli chodzi o zapewnienie użytkownikom dostępu do ich danych. Niezastosowanie się do żądania dostępu może prowadzić do nałożenia grzywien, a także do roszczeń odszkodowawczych ze strony osób, których dane dotyczą"

Share